Blog Kretowiny

Blog Kretowiny stanowić będzie chyba najbardziej osobistą część całego serwisu.

 

Postaramy się tutaj możliwie regularnie przekazywać najświeższe informacje z okolic bliższych i dalszych, mniej lub bardziej Dotyczące Kretowin. Nierzadko będą one opatrzone naszym subiektywnym komentarzem i w założeniu stać się mają interaktywnym elementem pozwalającym na udział użytkowników serwisu w tworzeniu jego charakteru.

My, jak twórcy serwisu, nie działamy anonimowo, nie chowamy się za nic nie mówiącymi nickami i loginami.
Wynika to głównie z uczciwości i odpowiedzialności oraz dbałości o to co i jak mówimy (piszemy). Takie same oczekiwania mamy wobec korzystających z tego serwisu. Nie chcemy „forowego bicia piany” ani anonimowego obrażania innych.
Szanujmy ludzi, ich poglądy i opinie, dbajmy o nasz język ojczysty i prezentujmy wysoki poziom kultury osobistej.

W imieniu autorów – Adam Łobaczewski.

Blog Kretowiny zaprasza zatem nie tylko do przeglądania
i czytania treści w nim prezentowanych, ale również
do prezentowania Waszych własnych opinii, spostrzeżeń
i przemyśleń. Kretowiny to prawdopodobnie również
i „Wasze miejsce”.

Kretowiny

 

 

 

 

 

 

Pomimo, że pogoda dopisuje, przyroda nieubłaganie żegna kolejny letni sezon w Kretowinach. Pożegnać musimy go zatem i my – mieszkańcy, turyści i miłośnicy Kretowin.

Jak co roku działo się tutaj wiele. Nie będę jednak przytaczał tych corocznych najważniejszych „momentów”. Rok 2014 zostanie chyba zapamiętany z kilku niestandardowych powodów.

Jednym z nich są wspominane w jednym z poprzednich wpisów pomosty. Po zeszłorocznej akcji weryfikacji zezwoleń na ich budowę, w tym roku mieliśmy prawdziwy wysyp wydawanych pozwoleń. Mamy zatem w Kretowinach, nad Jeziorem Narie coraz więcej pomostów postawionych zgodnie z przepisami. Co zmieniło to w praktyce? Chyba nic poza zadośćuczynieniem formalnym wymaganiom. Pomosty stoją tam, gdzie do tej pory (poza nielicznymi wyjątkami – chodzi o te, które zostały rozebrane) i pełnią taką samą rolę jak dotychczas.

Druga sprawa godna odnotowania, to najniższy od bardzo wielu lat, stan lustra wody w Jeziorze Narie. O tym, że wody będzie mało w tym roku, co bardziej zorientowani obserwatorzy wiedzieli już po zejściu lodu. Jednak tak niskiego poziomu wód na koniec sezonu nikt chyba się nie spodziewał. Przeczytałem niedawno, że wody jest średnio o jakieś 70-80cm mniej niż zazwyczaj. Z moich obserwacji wynika, że w niektórych miejscach może być to nawet około jednego metra! To bardzo, naprawdę bardzo duży ubytek wody, za który z pewnością nie odpowiada jedynie mniejsza suma opadów letniego półrocza. Bardziej zainteresowani tematem twierdzą, że ma to związek z prowadzoną na Jeziorze Narie gospodarką rybacką, a dokładnie – zlokalizowanymi nieopodal stawami hodowlanymi.

Z mojego najbliższego „kretowińskiego podwórka” wspomnę jeszcze o przemianach na dawnej Wyspie Bankowej. Ośrodek zmienia swój wizerunek oraz i charakter. Jeszcze kilka lat temu całonocne imprezy z tzw. dj’em były nie do pomyślenia. Teraz głośna muzyka i dzikie wrzaski niosą się po małej zatoczce do wczesnych godzin porannych. Goście ośrodka są zadowoleni, nowi właściciele pewnie też, jednak mnie nasuwa się pytanie – czy nie można inaczej?

Kolejne słowa „podsumowania” dotyczą ryb. Ryb, których w Jeziorze Narie niestety nie przybywa. Co prawda więcej jest np. linów i nieco więcej niewielkich szczupaków, ale prawie w ogóle nie ma leszczy, większych okoni i dużych płoci, a nawet uklei w tym roku jakby mniej. Z ryb poławianych przez wędkarzy brakuje też węgorza, a tych przez rybaków – np. sielawy. W tym sezonie „do ryb dopasowały się grzyby”. Suche lato i początek jesieni sprawiły, że w najbliższej okolicy Kretowin właściwie nie było grzybów. Oczywiście znajdzie się kilku „zawodowców”,  przed którymi chylę czoło, którzy nałowili ryb, jak i nazbierali grzybów. Nie zmienia to jednak tegorocznego obrazu, raczej słabego pod tym względem, sezonu.

Ale za to pogoda w Kretowinach była fantastyczna! Nie licząc falstartu na początku lata, aura pozwoliła nam wszystkim wypoczywającym w pełni skorzystać z uroków tego miejsca. Upalne i gorące chwile trafiały się nie przez kilka kolejnych dni (jak to zwykle bywa), ale przez całe tygodnie. Deszczowych dni było doprawdy niewiele, a burze pojawiały się sporadycznie. Temperatura wody w Jeziorze Narie przekraczała momentami 25 stopni.

To było piękne lato w Kretowinach.

 

Szczupaki w Jeziorze Narie wywołują u większości wędkarzy wzrost tętna. Podobnie sprawa się ma na wszystkich łowiskach, ponieważ szczupak budzi nieprzerwanie bardzo duże emocje.

 

Jezioro Narie ze względu na bardzo rozbudowaną linię brzegową, liczne głębiny, trzcinowiska, podwodne górki oraz ogólnie powierzchnię zbiornika, wydaje się być wymarzonym miejscem dla „pajków”. Tak, tak – właśnie tak coraz częściej określa się te zębate drapieżniki. Ale duże szczupaki skończyły się w Narie już dość dawno, może nawet 15-20 lat temu. Są one tutaj oczywiście, ale nie spotyka się ich tak licznie jak wcześniej. Nie jestem zwolennikiem teorii typu: „… a przed wojną, to …”, jednak trudno zaprzeczać, że „mamuśki” zdarzają się rzadko.

Jasne jest, że tych metrowych szczupaków (i większych) nigdy nie wyciągano na pęczki. Tym niemniej zarówno wędkarze, jak i rybacy mogli się pochwalić okazem zdecydowanie częściej. Prócz tego trafienie kompletu nie było niczym nadzwyczajnym i nie mówię tutaj nie o komplecie kilowych szczupaczków.

Oczywiście te kilka wcześniejszych zdań to truizm, o którym przekonuję się za każdym razem jak łowię na Narie. Dwa tygodnie temu postanowiłem przetestować nowe przynęty: Salmo Pike i Deviator Savage Gear. Obie przynęty w wielkości około 20cm z nadzieją, że trafię coś większego:)

W tym miejscu dwa słowa o przynętach. Deviator – bardzo porządnie wykonany, uzbrojony w dobre kotwice (duże i mocne), dość ciężki i lotny. Co do samej pracy – dla mnie to trudna przynęta. Przy wersji 16cm wydaje się, że najlepszą pracę wykonuje przy bardzo wolnym prowadzeniu i podciąganiu (można napisać szarpnięcia, ale przy tych dużych modelach jerków raczej stosuję płynne ruchy), a taka praca mnie trochę… nuży. Pike natomiast jest dobrze wyczuwalny na wędce. Lata trochę gorzej ale za to potrafi zejść naprawdę głęboko (oczywiście jest to już wobler sterowy, a nie jerk). Jakość wykonania jest również bardzo wysoka, a powłoka ze wzorem nawet trwalsza niż w Deviatorze.

Namachałem się jak szalony, dwa dni po dwa razy dziennie i po kilka dobrych godzin. I… właściwie to jestem zadowolony, bo obie przynęty zostały „poświęcone”. Jednak same szczupaki swą wielkością rozczarowały – dwie sztuki po około 50cm i jedna – 55cm. Zatem potwierdza to wspomniane wcześniej spostrzeżenia – szczupaków okazów – jak na lekarstwo, szczupaczki są, jednak też niezbyt liczne.

szczupaki w Jeziorze Narie

Wszystkich, którzy polują na szczupaki w Jeziorze Narie zachęcam do przysyłania swoich relacji z połowów, zdjęć a nawet filmów – opublikujemy je na stronach serwisu. Tymczasem – do broni:) Aaa, nigdy nie byłem w tej sprawie fundamentalistą, ale jeśli nie ma potrzeby zabierania ryby, niech zostanie w wodzie – przecież chodzi głównie o to, by go przechytrzyć.

Ryby w w Jeziorze Narie są tematem poruszanym przez wszystkich wędkarzy odwiedzających Kretowiny i okolice.

Jezioro Narie, nawet jeszcze dziś, opisywane jest w wielu publikacjach i informatorach, jako akwen pełen ryb. Jednak opowieści o metrowych szczupakach, ponad kilogramowych okoniach, pięknych leszczach i węgorzach, można właściwie zaklasyfikować jako literaturę science fiction. Nie wspominam tutaj specjalnie o licznej i dużej sielawie czy dorodnej siei, które są dla wędkarzy właściwie niedostępne do złowienia, a które 15-20 lat temu występowały tu bardzo licznie.

 W miniony weekend miałem okazję znów przekonać się o tym czy ryby w Jeziorze Narie są, czy ich nie ma. Otóż są:) Nie metrowe i kilkukilogramowe, nie w takich ilościach jak dawniej, ale są.

Udało mi się przechytrzyć kilka szczupaczków. Te „za krótkie”, po zmierzeniu – wróciły do wody.

Jezioro Narie - szczupaczki

Kolejny raz potwierdza się informacja o tym, że okonie, które kilkanaście lat temu traktowane były jeszcze jako „chwasty”, zniknęły z jeziora, albo bardzo dobrze się chowają (przynajmniej przede mną). Złowiłem może z 10szt. takich po około 20cm. Reszta, zdecydowanie liczniejsza, nie miała wymiarowych 18cm. Przy okazji przekonałem się znów, że rzucając przynętę nigdy nie wiesz, co tam się na drugim końcu wydarzy. Poniżej zdjęcie niecodziennego przyłowu – wzdręga na wirujący ogonek.

Jezioro Narie - wzdręga jako przyłówTutaj dwa słowa o przynęcie, którą testuję drugi rok, a która w ostatnich dniach poddana była intensywnym próbom. Chodzi o wirujący ogonek produkowany prze rodzimą firmę Spinmad. Jezioro Narie jest zasadniczo głębokim łowiskiem i wirujące ogonki znakomicie sprawdzają się do penetracji głębszych miejscówek. Szczupaki interesowały się 35g wersją, a okonie 6 i 10g. Ale nawet na te mniejsze miałem brania wymiarowych szczupaków. Jak dla mnie zaletą tych przynęt jest dobra praca ogonka nawet przy wolnym skręcaniu przynęty a nawet w opadzie. Właściwie pracują bez względu na sposób prowadzenia. Można nimi daleko rzucać gdyż mają zwartą budowę; szybko również toną. Z wad wspomnieć muszę o denerwującym zaczepianiu się kotwiczki o oczko lub karabinek, średniej jakości kotwic (łatwo się rozginają) i dość słabej jak dla mnie skuteczności przy zacięciu (szczególnie okoni) – pewnie ze względu na dwa groty. Jednak te sam dwa groty ograniczają liczbę zaczepów. Wg mojej opinii – wirujący ogonek jest wart wypróbowania.

Ryby w Jeziorze Narie to temat przynajmniej tak obszerny, jak rozległe jest samo jezioro. Zapraszam zatem do pozostawiania swoich opinii i spostrzeżeń nt. ryb w Narie.
A z ciekawostek zasłyszanych ostatnio: jeden ze stałych bywalców jeziora złowił 6kg szczupaka; a na wiosnę ktoś z wioski Kretowiny zapolował na 7kg zębacza; a pan ze sklepu wędkarskiego w Morągu złowił suma(?!); ja w sobotę widziałem śniętego ponad kilowego karpia; a pan Heniu z zatoczki łowi z powodzeniem ładne płotki:)

Molo w Kretowinach to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów związanych z miejscowością.

 

Osobiście pamiętam jedną jego przebudowę połączoną z np. wysadzaniem korzeni drzew wzdłuż obecnej plaży. W efekcie tych prac molo nabrało dzisiejszego kształtu.

Molo w Kretowinach jest obecnie w remoncie. Informuje o tym bariera u jego nasady, jak też tablica informacyjna na jednej z latarni.

Kretowiny - główne molo

 

W miniony weekend pogoda dopisała i mieliśmy typowo letnią aurę, która wciąż niedogrzanych rodaków zwabiła do Kretowin, a plaża przy molo zapełniła się plażowiczami oraz miłośnikami kąpieli.

Główne molo w Kretowinach

 

 

Molo w Kretowinach to dla większości przebywających w Kretowinach element architektoniczny sprzyjający letniemu wypoczynkowi. Dla mnie dodatkowo kojarzy się z dzieciństwem i łowieniem wówczas ryb.

Przed rozpoczęciem sezonu letniego połowów z łódki, chodziłem tam razem z tatą próbować swych sił w nierównej walce z rybami. Wówczas, tj. dobre 25 lat temu, z molo w Kretowinach można było złowić naprawdę ładne okazy ryb. Oczywiście najbardziej cenione były węgorze, które trafiały się dość często i nie były to tylko sznurówki. W drugiej kolejności łowiliśmy piękne garbusy. Półkilowe okonie nie były rzadkością, a i większe też pamiętam. Do tego można śmiało dołożyć duże ławice płotek i okonków, a bliżej lata i uklejek. Wyprawy z naszego domku na molo z „pełnym wyposażeniem” stanowiły nie lada wyzwanie, jednak zawsze kończyły się owocnie.

Co innego teraz. Przez ostatnie lata w całym Jeziorze Narie, w tym również przy kretowińskim molo, ryb nie przybywa. Maleńkie światełko w tunelu można było zaobserwować jednak w tym roku. W obrębie mola można było spostrzec duże ławice sporych już płoci i kilkunastocentymetrowych okoni. Również na plaży przy SGH, na płyciznach przy trzcinach, „trochę się poprawiło”.

A dla wszystkich, którzy lubią i Narie, i Kretowiny wieczorne zdjęcie z widokiem na Dużą Wyspę i oświetlone molo w Bogaczewie.

Jezior Narie wieczorową porą

Parking w Kretowinach był prawie od zawsze:)

Miejsca parkingowe to problem współczesnego świata. Dotyczy on też i Kretowin. Czasy, w których dojeżdżało się tu tłumnie PKS’em i koleją chyba bezpowrotnie minęły. Dziś większość z nas Kretowiny odwiedza przyjeżdżając autem. Tym samym problem z parkowaniem aut stał się bardziej widoczny.

Parking w Kretowinach, w centrum ośrodka, funkcjonował przez wile lat jako płatny. To był spory „dyskomfort” dla wielu kierowców. Z tego powodu często auta parkowały w miejscach do tego nieprzeznaczonych, utrudniając ruch i stwarzając potencjalne zagrożenie. Aktualnie jest bezpłatny i notabene przez większość okresu letniego – pustawy.

W ostatnich latach, władze Morąga, przy znaczącym udziale funduszy europejskich, przeprowadziły budowę parkingu wzdłuż szosy, na odcinku od Leśnej Polany do centrum. Moim zdaniem ta lokalizacja znakomicie wpisała się w układ ośrodka. Jednak i te miejsca parkingowe zapełniają się jedynie w kilka dni w sezonie.

Dlatego informację o kolejnym planowanym i już budowanym parkingu, odebrałem ze sporym zdziwieniem. Teren za starą oczyszczalnią ścieków, w samym centrum ośrodka, postanowiono zamienić na kolejne miejsca parkingowe. Wiem, że znajdą się osoby, które argumentować będą konieczność powstania tego parkingu faktem, że w jeden lub dwa dni w sezonie jest kłopot z zaparkowaniem auta ale uważam, że jest on zbyteczny. Moim zdaniem to pójście na łatwiznę, gra na alibi. Dlaczego nie spróbować zagospodarować tego terenu w bardziej „wyszukany” sposób? Dlaczego nie spróbować zwiększyć turystycznej atrakcyjności Kretowin budując chociażby duży plac zabaw (park rozrywki) lub siłownię zewnętrzną? Myślę, że wystarczyło zapytać turystów lub choćby mieszkańców Morąga, czego im brakuje w Kretowinach i padło by wiele interesujących propozycji.

Poza tym, chyba większy problem z parkowaniem aut mamy „na dole”, tzn. wzdłuż brzegu jeziora, przy „prywatnych domkach”. Za przykład niech służy nierozwiązany od bardzo wielu lat problem z parkingiem dla turystów wypoczywających na Wyspie Bankowej.

Tak czy inaczej nowy parking w Kretowinach staje się faktem, na potwierdzenie czego zdjęcia z końca kwietnia.
Parking w Kretowinach Kretowiny - parking

 

 

Letni sezon wędkarski w Kretowinach i nad całym Jeziorem Narie już rozpoczęty.

Poniżej zestawienie cen zezwoleń na połów ryb na Narie.

1. z brzegu:

  • 1 dzień – 25zł
  • 3 dni – 50zł
  • 7 dni – 75zł
  • 14 dni – 90zł
  • cały sezon letni 190zł.

2. z łodzi:

  • 1 dzień – 40zł
  • 3 dni – 70zł
  • 7 dni – 95zł
  • 14 dni – 130zł.
  • cały sezon letni – 265zł.

Dodatkowo można wykupić zezwolenie na połów z łodzi od 1 maja:

  • 1 dzień – 25zł
  • 3 dni – 50zł
  • 7-14 dni – 70zł
  • cały miesiąc 120zł.

Tanio nie jest… no ale ci, którzy łowią ryby w Kretowinach i nad całym Narie wiedzą, że każda „ładna ryba” złowiona w tym jeziorze ma jeszcze większą niż finansowa, wartość. Satysfakcja – bezcenna, a za resztę zapłacisz kartą…:)

Kretowiny wiosną, szczególnie wczesną, wyglądają nieco ponuro.

Kretowiny - wiosna 2014r.

Ale ta sytuacja dotyczy chyba całego naszego kraju. Na szczęście – szybko się zmienia. Z każdym kolejnym dniem przybywa zieleni, przyroda w mniej lub bardziej widoczny sposób budzi się po zimowej przerwie.

Kretowiny - miejsce dla wszystkich...

Wiosenna przyroda w Kretowinach

Wystarczy jednak, że zaświeci słonko i świat jakby piękniejszy się robi, no i Kretowiny tym samym też:)

Kretowiny - widok na Wyspę Bankową

Wiosna w Kretowinach tradycyjnie rozpoczyna też sezon wędkarski. Nie miałem jeszcze okazji połowić ale wiem, że tacy szczęściarze są i bardzo im zazdroszczę. Mam nadzieję jednak, że w weekend też spróbuję…

Zima w Kretowinach potrafi być piękna, mroźna
i niestety długa.

 

Dla tych, którzy lubią szczególnie tę porę roku – Kretowiny i zima w pełni!

 

Zimowa przyroda w Kretowinach. Kretowiny - Wyspa Bankowa. Spękany lód na Jeziorze Narie w Kretowinach.

Zimowa aura w Kretowinach.

Kretowiny - zima na "drugim brzegu".

Pomosty w Kretowinach, podobnie jak w prawie całym kraju, są integralnym elementem jeziornego krajobrazu.

 

Wszystkich właścicieli domków nad J.Narie, w tym i tych z Kretowin, czekają spore zmiany jeśli chodzi o pomosty.

To na nich nierzadko toczy się życie w gorące, słoneczne dni. To pomosty stanowią pierwszą „bazę wypadową” dla wiosennych wędkarzy. I to w końcu te przydomowe budowle stanowią miejsce cumowania łódek, kajaków i żaglówek.

Słowo „budowle” nie padło przypadkowo. Po wielu latach niejasnej sytuacji, organy państwowe postanowiły sytuację sformalizować.
W związku z tym, po letnim spisie z natury, właściciele działek,
do których należą pomosty, zostali poinformowani o konieczności uregulowania statusu prawnego tych budowli.

I tak, wszyscy ci, którzy nie mieli stosownych pozwoleń (stawiam, że pomosty
w Kretowinach w 95% są właśnie tak postawione), zostali wezwani do zalegalizowania pomostu lub jego rozbiórki.

Jeśli ktoś chciałby skorzystać z tej pierwszej opcji i zalegalizować pomost, staje niemal natychmiast naprzeciw „urzędowej machiny”, która nie zawaha się wkręcić go w swoje tryby, porządnie sponiewierać, a na końcu, pozbawionego sił i pieniędzy, wypluć – być może z legalnie postawionym pomostem.

W niedługim czasie postaram się zamieścić sporo szczegółów dot. całej procedury legalizacji pomostu. Aaa, jeśli ktoś ma lub marzy mu się pomost dłuższy niż 25m, to niech przygotuje się na formalności i opłaty podobne do tych, które mamy przy budowie np. domu.

Zastanawiam się tylko nad tym, co będzie jak przed każdym pomostem stanie już tabliczka z nr pozwolenia i informacją „własność prywatna”. Czy wówczas wzrośnie nam odsetek osób z ranami postrzałowymi, czy może w końcu turyści przed wejściem na któryś z pomostów, zapytają właściciela o zgodę?

Pomosty w Kretowinach – nowa era….

 

 

Kretowiny opanowała już jesień.

Właściwie ani za szybko, ani za późno – tak w sam raz. Tegoroczne lato, pomimo falstartu, w aspekcie pogodowym można uznać za udane. Nie zabrakło upalnych i gorących dni kiedy to temperatura wody w Narie przekraczała 23 stopnie. Były też efektowne i groźne burze, ciągnące się w nieskończoność deszczowe godziny i dni pełne wiatru.

Ten rok, to niestety kolejny rok, w którym dobitnie widać jak mało ryb jest w Jeziorze Narie. Prawie zupełnie nie można było połowić okoni, szczupaczki – niestety to już chyba norma – zostały tylko takie kilogramowe. Prawie nie słyszałem o szczęśliwcach, którym udało się spotkać z ładnymi leszczami… Za płociami, które jeszcze trafiają się dość duże, trzeba było się „napływać”, a węgorze i liny, to już raczej ciekawostka.

Kretowiny tego lata wystawiły na próbę również grzybiarzy. Właściwie przez całe lato grzybów było jak na lekarstwo. Sytuacja poprawiła się dopiero w ostatnich tygodniach na tyle, że można ten roku uznać za udany też i pod tym względem.

Z lokalnych ciekawostek należy wspomnieć o zmianie właściciela ośrodka na Wyspie Bankowej, na której trwają wzmożone prace mające na celu chyba ukierunkowanie ośrodka na określonych turystów – oby dobrze wybrali…

Kretowiny w tej chwili nie są jeszcze całkiem jesienne jeśli chodzi o kolory. Na drzewach w dalszym ciągu sporo jest jeszcze zielonych liści. A prognozy mówiące o kolejnych ciepłych dniach sprawiają, że warto rozważyć choćby krótki pobyt nad Jeziorem Narie w Kretowinach.