Molo w Kretowinach to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów związanych z miejscowością.

 

Osobiście pamiętam jedną jego przebudowę połączoną z np. wysadzaniem korzeni drzew wzdłuż obecnej plaży. W efekcie tych prac molo nabrało dzisiejszego kształtu.

Molo w Kretowinach jest obecnie w remoncie. Informuje o tym bariera u jego nasady, jak też tablica informacyjna na jednej z latarni.

Kretowiny - główne molo

 

W miniony weekend pogoda dopisała i mieliśmy typowo letnią aurę, która wciąż niedogrzanych rodaków zwabiła do Kretowin, a plaża przy molo zapełniła się plażowiczami oraz miłośnikami kąpieli.

Główne molo w Kretowinach

 

 

Molo w Kretowinach to dla większości przebywających w Kretowinach element architektoniczny sprzyjający letniemu wypoczynkowi. Dla mnie dodatkowo kojarzy się z dzieciństwem i łowieniem wówczas ryb.

Przed rozpoczęciem sezonu letniego połowów z łódki, chodziłem tam razem z tatą próbować swych sił w nierównej walce z rybami. Wówczas, tj. dobre 25 lat temu, z molo w Kretowinach można było złowić naprawdę ładne okazy ryb. Oczywiście najbardziej cenione były węgorze, które trafiały się dość często i nie były to tylko sznurówki. W drugiej kolejności łowiliśmy piękne garbusy. Półkilowe okonie nie były rzadkością, a i większe też pamiętam. Do tego można śmiało dołożyć duże ławice płotek i okonków, a bliżej lata i uklejek. Wyprawy z naszego domku na molo z „pełnym wyposażeniem” stanowiły nie lada wyzwanie, jednak zawsze kończyły się owocnie.

Co innego teraz. Przez ostatnie lata w całym Jeziorze Narie, w tym również przy kretowińskim molo, ryb nie przybywa. Maleńkie światełko w tunelu można było zaobserwować jednak w tym roku. W obrębie mola można było spostrzec duże ławice sporych już płoci i kilkunastocentymetrowych okoni. Również na plaży przy SGH, na płyciznach przy trzcinach, „trochę się poprawiło”.

A dla wszystkich, którzy lubią i Narie, i Kretowiny wieczorne zdjęcie z widokiem na Dużą Wyspę i oświetlone molo w Bogaczewie.

Jezior Narie wieczorową porą

Parking w Kretowinach był prawie od zawsze:)

Miejsca parkingowe to problem współczesnego świata. Dotyczy on też i Kretowin. Czasy, w których dojeżdżało się tu tłumnie PKS’em i koleją chyba bezpowrotnie minęły. Dziś większość z nas Kretowiny odwiedza przyjeżdżając autem. Tym samym problem z parkowaniem aut stał się bardziej widoczny.

Parking w Kretowinach, w centrum ośrodka, funkcjonował przez wile lat jako płatny. To był spory „dyskomfort” dla wielu kierowców. Z tego powodu często auta parkowały w miejscach do tego nieprzeznaczonych, utrudniając ruch i stwarzając potencjalne zagrożenie. Aktualnie jest bezpłatny i notabene przez większość okresu letniego – pustawy.

W ostatnich latach, władze Morąga, przy znaczącym udziale funduszy europejskich, przeprowadziły budowę parkingu wzdłuż szosy, na odcinku od Leśnej Polany do centrum. Moim zdaniem ta lokalizacja znakomicie wpisała się w układ ośrodka. Jednak i te miejsca parkingowe zapełniają się jedynie w kilka dni w sezonie.

Dlatego informację o kolejnym planowanym i już budowanym parkingu, odebrałem ze sporym zdziwieniem. Teren za starą oczyszczalnią ścieków, w samym centrum ośrodka, postanowiono zamienić na kolejne miejsca parkingowe. Wiem, że znajdą się osoby, które argumentować będą konieczność powstania tego parkingu faktem, że w jeden lub dwa dni w sezonie jest kłopot z zaparkowaniem auta ale uważam, że jest on zbyteczny. Moim zdaniem to pójście na łatwiznę, gra na alibi. Dlaczego nie spróbować zagospodarować tego terenu w bardziej „wyszukany” sposób? Dlaczego nie spróbować zwiększyć turystycznej atrakcyjności Kretowin budując chociażby duży plac zabaw (park rozrywki) lub siłownię zewnętrzną? Myślę, że wystarczyło zapytać turystów lub choćby mieszkańców Morąga, czego im brakuje w Kretowinach i padło by wiele interesujących propozycji.

Poza tym, chyba większy problem z parkowaniem aut mamy „na dole”, tzn. wzdłuż brzegu jeziora, przy „prywatnych domkach”. Za przykład niech służy nierozwiązany od bardzo wielu lat problem z parkingiem dla turystów wypoczywających na Wyspie Bankowej.

Tak czy inaczej nowy parking w Kretowinach staje się faktem, na potwierdzenie czego zdjęcia z końca kwietnia.
Parking w Kretowinach Kretowiny - parking

 

 

Letni sezon wędkarski w Kretowinach i nad całym Jeziorem Narie już rozpoczęty.

Poniżej zestawienie cen zezwoleń na połów ryb na Narie.

1. z brzegu:

  • 1 dzień – 25zł
  • 3 dni – 50zł
  • 7 dni – 75zł
  • 14 dni – 90zł
  • cały sezon letni 190zł.

2. z łodzi:

  • 1 dzień – 40zł
  • 3 dni – 70zł
  • 7 dni – 95zł
  • 14 dni – 130zł.
  • cały sezon letni – 265zł.

Dodatkowo można wykupić zezwolenie na połów z łodzi od 1 maja:

  • 1 dzień – 25zł
  • 3 dni – 50zł
  • 7-14 dni – 70zł
  • cały miesiąc 120zł.

Tanio nie jest… no ale ci, którzy łowią ryby w Kretowinach i nad całym Narie wiedzą, że każda „ładna ryba” złowiona w tym jeziorze ma jeszcze większą niż finansowa, wartość. Satysfakcja – bezcenna, a za resztę zapłacisz kartą…:)

Kretowiny wiosną, szczególnie wczesną, wyglądają nieco ponuro.

Kretowiny - wiosna 2014r.

Ale ta sytuacja dotyczy chyba całego naszego kraju. Na szczęście – szybko się zmienia. Z każdym kolejnym dniem przybywa zieleni, przyroda w mniej lub bardziej widoczny sposób budzi się po zimowej przerwie.

Kretowiny - miejsce dla wszystkich...

Wiosenna przyroda w Kretowinach

Wystarczy jednak, że zaświeci słonko i świat jakby piękniejszy się robi, no i Kretowiny tym samym też:)

Kretowiny - widok na Wyspę Bankową

Wiosna w Kretowinach tradycyjnie rozpoczyna też sezon wędkarski. Nie miałem jeszcze okazji połowić ale wiem, że tacy szczęściarze są i bardzo im zazdroszczę. Mam nadzieję jednak, że w weekend też spróbuję…

Zima w Kretowinach potrafi być piękna, mroźna
i niestety długa.

 

Dla tych, którzy lubią szczególnie tę porę roku – Kretowiny i zima w pełni!

 

Zimowa przyroda w Kretowinach. Kretowiny - Wyspa Bankowa. Spękany lód na Jeziorze Narie w Kretowinach.

Zimowa aura w Kretowinach.

Kretowiny - zima na "drugim brzegu".

Pomosty w Kretowinach, podobnie jak w prawie całym kraju, są integralnym elementem jeziornego krajobrazu.

 

Wszystkich właścicieli domków nad J.Narie, w tym i tych z Kretowin, czekają spore zmiany jeśli chodzi o pomosty.

To na nich nierzadko toczy się życie w gorące, słoneczne dni. To pomosty stanowią pierwszą „bazę wypadową” dla wiosennych wędkarzy. I to w końcu te przydomowe budowle stanowią miejsce cumowania łódek, kajaków i żaglówek.

Słowo „budowle” nie padło przypadkowo. Po wielu latach niejasnej sytuacji, organy państwowe postanowiły sytuację sformalizować.
W związku z tym, po letnim spisie z natury, właściciele działek,
do których należą pomosty, zostali poinformowani o konieczności uregulowania statusu prawnego tych budowli.

I tak, wszyscy ci, którzy nie mieli stosownych pozwoleń (stawiam, że pomosty
w Kretowinach w 95% są właśnie tak postawione), zostali wezwani do zalegalizowania pomostu lub jego rozbiórki.

Jeśli ktoś chciałby skorzystać z tej pierwszej opcji i zalegalizować pomost, staje niemal natychmiast naprzeciw „urzędowej machiny”, która nie zawaha się wkręcić go w swoje tryby, porządnie sponiewierać, a na końcu, pozbawionego sił i pieniędzy, wypluć – być może z legalnie postawionym pomostem.

W niedługim czasie postaram się zamieścić sporo szczegółów dot. całej procedury legalizacji pomostu. Aaa, jeśli ktoś ma lub marzy mu się pomost dłuższy niż 25m, to niech przygotuje się na formalności i opłaty podobne do tych, które mamy przy budowie np. domu.

Zastanawiam się tylko nad tym, co będzie jak przed każdym pomostem stanie już tabliczka z nr pozwolenia i informacją „własność prywatna”. Czy wówczas wzrośnie nam odsetek osób z ranami postrzałowymi, czy może w końcu turyści przed wejściem na któryś z pomostów, zapytają właściciela o zgodę?

Pomosty w Kretowinach – nowa era….

 

 

Kretowiny opanowała już jesień.

Właściwie ani za szybko, ani za późno – tak w sam raz. Tegoroczne lato, pomimo falstartu, w aspekcie pogodowym można uznać za udane. Nie zabrakło upalnych i gorących dni kiedy to temperatura wody w Narie przekraczała 23 stopnie. Były też efektowne i groźne burze, ciągnące się w nieskończoność deszczowe godziny i dni pełne wiatru.

Ten rok, to niestety kolejny rok, w którym dobitnie widać jak mało ryb jest w Jeziorze Narie. Prawie zupełnie nie można było połowić okoni, szczupaczki – niestety to już chyba norma – zostały tylko takie kilogramowe. Prawie nie słyszałem o szczęśliwcach, którym udało się spotkać z ładnymi leszczami… Za płociami, które jeszcze trafiają się dość duże, trzeba było się „napływać”, a węgorze i liny, to już raczej ciekawostka.

Kretowiny tego lata wystawiły na próbę również grzybiarzy. Właściwie przez całe lato grzybów było jak na lekarstwo. Sytuacja poprawiła się dopiero w ostatnich tygodniach na tyle, że można ten roku uznać za udany też i pod tym względem.

Z lokalnych ciekawostek należy wspomnieć o zmianie właściciela ośrodka na Wyspie Bankowej, na której trwają wzmożone prace mające na celu chyba ukierunkowanie ośrodka na określonych turystów – oby dobrze wybrali…

Kretowiny w tej chwili nie są jeszcze całkiem jesienne jeśli chodzi o kolory. Na drzewach w dalszym ciągu sporo jest jeszcze zielonych liści. A prognozy mówiące o kolejnych ciepłych dniach sprawiają, że warto rozważyć choćby krótki pobyt nad Jeziorem Narie w Kretowinach.

 

Kretowiny kolejny już raz potwierdziły, że spędzone w nich wakacje dają niezapomniane przeżycia.

 

Dzieje się to chyba jakoś magicznie, bez względu na okoliczności, które zdawałyby się temu przeczyć. Chociażby pogodę, która z początkiem lata jakby zapomniała, że wiosna już dawno minęła, albo ryby – te, to już chyba tak wyewoluowały, że nie dają się nabrać na wędkarskie podchody albo jest już ich tak mało, że rachunek prawdopodobieństwa kolejny raz pokazuje, iż ma kluczowe znaczenie również w tej sprawie.
Mnie nie przeszkadzały nawet dyskoteki odbywające się chyba cztery razy w tygodniu. Choć „dyskoteka”, to określenie nieadekwatne do muzyki podkręconej na maksa, którą uszczęśliwiani są okoliczni mieszkańcy i kilkoro gości na sali. Coroczne imprezy organizowane w Kretowinach odbyły się jak zwykle, tj. normalnie, jakby z przyzwyczajenia.

Kretowiny w tym sezonie jakby rozpoczęły „stabilizację”. Dotyczy ona z jednej strony „pojemności” ośrodka, która wpływa bezpośrednio na liczbę osób mogących tu „naprawdę wypoczywać”. Z drugiej zaś – na podaż miejsc noclegowych i usług szeroko rozumianej turystyki.

Nie znam statystyk, bo chyba takie nie istnieją, ale wydaje mi się, że w tym roku letnich gości było mniej. Moim zdaniem, paradoksalnie, to dobry znak. Może po latach „przewartościowania” region powróci do stanu, gdy odpoczynek na łonie natury miał swoje pierwotne znaczenie.

W zeszłym tygodniu trafiliśmy na fantastyczną pogodę i Kretowiny kolejny raz pokazały nam swoja najpiękniejszą twarz.

Kretowiny - koniec lata

Woda w jeziorze miała co prawda już tylko 18 stopni, jednak dzieci i tak postanowiły wykorzystać jeszcze letnie słońce i popływać.
Ja „kilka razy” machnąłem wędką – w poszukiwaniu „czegokolwiek”. Ale tutaj ponownie na sukcesy muszą poczekać do następnego razu. W tym roku naprawdę niewiele się w wodzie dzieje – prawie wcale nie ma okoni. Szczupaki już od lat stanowią nieczęstą atrakcję. Tata mój jednak miał „kontakt” z dwiema metrowymi mamuśkami, ale tym razem – nie udało się.
W lesie – do zeszłego tygodnia – okropna posucha. Dosłownie (było bardzo sucho) i jeśli chodzi o grzyby – zdecydowanie mniej niż w poprzednim roku.

Kretowiny w tej chwili (połowa września) są „wyludnione” i powoli nabierają jesiennego wyglądu. Ale jednak i jesień bywa tu wspaniała o ile aura jest łaskawa i nie skąpi jesiennego słońca.

Kormoranów w Kretowinach nie brakuje...

 

p.s. w związku z poważną chorobą jednego z naszych kretowińskich sąsiadów, pana Henia, życzymy mu dużo sił i wytrwałości w walce o powrót do zdrowia.

 

Wakacje w Kretowinach powoli zbliżają się ku końcowi.

Samo ich zakończenie będzie niestety nagłe i nieodwołalne… taki „niespodziewany” koniec lata. Co roku wygląda to właściwie tak samo – lipiec – atak turystów, sporo imprez, długie dnie z pięknym słońcem. A następnie sierpień, a właściwie jego druga część – stopniowe, acz dobrze widoczne wyhamowanie. Mniej gości, właściwie brak wydarzeń rekreacyjnych, dzień kończący się już około 20-ej…

Szkoda, że nasze polskie lato jest takie krótkie i tym samym wakacje w Kretowinach nie trwają choćby do końca września.

Póki co  wakacje trwają i przynoszą wspaniałe przeżycia i doznania. Jeszcze przed gorącymi dniami wybrałem się do lasu i… udało się trafić na kilka ładnych okazów grzybów.

Wakacje w Kretowinach - a może na grzyby...Koźlarz czerwony z KretowinWakacje w Kretowinach - prawdziwek jak malowany

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poza tym pogoda dopisała i przez długie chwile można było się cieszyć kąpielami. Temperatura wody w Jeziorze Narie osiągała nawet 25 stopni C. A po kilku wietrznych dniach pod koniec lipca, przyszły parne, gorące i prawie bezwietrzne dni. Brak wiatru dał się we znaki żeglarzom, którzy startowali w Regatach o Błękitną Wstęgę Jeziora Narie. Wyścigi odbywały się przy prawie bezwietrznej pogodzie, niestety. Trochę więcej szczęścia i wiatru mieli startujący w sierpniowych regatach organizowanych przez jeden z domów wczasowych w Kretowinach.

Wakacje w Kretowinach - regaty na Jeziorze Narie

 

 

 

 

 

 

 

Po upalnych dniach przeszedł czas na obowiązkowe burze, które bardzo lubią Jezioro Narie. Jedna z nich sypnęła gradem – szczęśliwie nie bardzo dużym, a w trakcie innej, tak walnęło, że ho ho – zatrzęsło chałupą:)

Burza w Kretowinach

 

 

 

 

 

 

 

Wakacje w Kretowinach toczą się swoim rytmem choć w tej chwili jest on inny niż kilkanaście czy dwadzieścia kilka lat temu.
Wówczas można było odmierzać czas „nie używając dat”, a ściślej – zegarka. Około 3-4 nad ranem najwytrwalsi kończyli śpiewy i dyskusje przy ognisku. Tak samo wytrwali – wyruszali na ryby. Później ciągniki, a właściwie pojazdy asenizacyjne, ruszały do pracy (w późniejszym czasie włączały się pompy lokalnej oczyszczalni), zaraz po nich można było spotkać amatorów świeżych bułek maszerujących do społemowskiego sklepu. Potem jechał autobus z Morąga, a w nim pracujący w Kretowinach a dojeżdżający z miasta. Dopiero około 9-10 pierwsi turyści wychodzili ze swoich domków, namiotów i przyczep kempingowych (dwóch ostatnich w Kretowinach prawie już nie ma). A główna plaża zapełniała się w słoneczny dzień już po 11-ej.

Wakacje w Kretowinach – warto.

Wakacje w Kretowinach, podobnie jak w całym kraju, zbliżają się do półmetka.

Po kolejnych pięciu czy sześciu dniach mocnego „wiania”, przestało dmuchać.
Niestety, jak to zwykle bywa, zaczęło kropić…
Ale, ale – od dziś przed nami rekordowe tegoroczne upały!

Kretowiny - ośrodek wypoczynkowy Wyspa Bankowa

Wakacje w Kretowinach – jak widać, zdarzały się chwile ze słońcem…

Wtajemniczeni zapewne rozpoznają główny budynek na terenie ośrodka wypoczynkowego zwanego ostatnio Brzozową Kępą.
Otóż Wyspa Bankowa zmieniła właśnie właściciela. Po kilkunastu (jeśli nie po dwudziestu) latach spędzonych na wyspie, nie bez smutku,
pożegnaliśmy się z wieloletnimi właścicielami i administratorami ośrodka - państwem Kołakowskimi. 
Życzymy im w tej chwili dużo zdrowia, odpoczynku i spokoju.
Z ciekawostek - jeden z nowych współwłaścicieli Wyspy Bankowej, wpada do ośrodka.... śmigłowcem:)

 

Wakacje w Kretowinach to okres, w którym większość przydomowych ogródków prezentuje się najokazalej. Piękne kwiaty, przystrzyżone żywopłoty, wypielęgnowane trawniki… Może uda się w przyszłości zaproponować mieszkańcom ośrodka
w Kretowinach udział w konkursie na najpiękniejszy ogródek…

Kretowiny - begonie w ogródku

Wszystkich przebywających w Kretowinach i planujących tu zawitać w najbliższych dniach informujemy, że np. w weekend rozegrane zostaną Regaty o Błękitną Wstęgę Jeziora Narie, a w Morągu – w niedzielę będzie jarmark.

Wakacje w Kretowinach – przyjeżdżajcie, sprawdzajcie i oceniajcie.