Majówka w Kretowinach

0 Posted by
Posted in Ogólne

W tym roku długi, majowy weekend jest tylko troszkę dłuższy od standardowego, jednak jak sądzę, nie zabraknie amatorów wypoczynku w Kretowinach w tym okresie.

Od dłuższego już czasu nie przepadam za tym weekendem spędzanym w Kretowinach. A to z prostego powodu – jest tu w tym czasie głośniej i niespokojniej niż w niejeden wakacyjny dzień. Wiele osób, wyposzczonych jesiennymi i zimowymi chłodami, wyczekuje z niecierpliwością pierwszych ciepłych i wolnych od pracy dni.

A początek maja potrafi sprawić nad Jeziorem Narie pogodowego psikusa. Pal drzwi jeśli nie będzie słońca albo będzie wiało. Zdecydowanie gorzej jest gdy pada deszcz i jest zimno (przymrozki w tym okresie nie są niczym nadzwyczajnym). Ale i to nie zniechęciłoby mnie do przyjazdu tutaj. Prawdziwym powodem niechęci do majowego weekendu jesteśmy my sami – ludzie.

Okres wiosenny należy chyba do najbardziej pracowitego czasu dla właścicieli domków i ośrodków w Kretowinach. To właśnie teraz stukot młotków, gwizd szlifierek, hałas pił i kosiarek do trawy potrafi skutecznie wypełnić całą przestrzeń. Jak dołożymy do tego zapach (żeby nie napisać inaczej) rozpalanych grilli pomieszany ze dymem z palonych liści, to otrzymamy mieszankę, która wcale nie koresponduje z pięknem budzącej się przyrody tej pory roku. Jednak i te wspomniane „utrudnienia” w odbiorze uroków jeziora i lasu nie przebiją hałasów, które generują ludzie. Przeraźliwe wrzaski przy wieczorno-nocnych „imprezach” (chciałem napisać „zabawach”, ale one mnie kojarzą się bardzo przyjemnie), ryk różnej maści muzyki z samochodowych odtwarzaczy i ogólny brak poszanowania dla miru domowego, przelewają czarę goryczy.

W takich okolicznościach Kretowiny przestają być „moim miejscem”. Stają się obce, nieprzyjemnie drażniące i odpychające. Co uderza mnie jeszcze bardziej, to ogólne przyzwolenie na tego typu zachowania. Jak zwykle, tych „normalnych” jest zdecydowana większość. Jednak garstka „tych drugich” skutecznie odbiera to, co przyciąga mnie w to miejsce nieodmiennie od tylu już lat.

Zatem w tym roku proponuję odmianę. Jeśli nie będziecie się dobrze czuli w Kretowinach, poszukajcie przyjaznego miejsca „tuż obok”. Niech to będzie chociażby Lawendowe Pole w oddalonym o około 10km od Kretowin, Nowym Kawkowie. Nie mam jeszcze tegorocznych zdjęć, ale na zachętę, zamieszczam te z zeszłego roku.  Lawendowe Polekrzaki lawendylawenda w KawkowieUdanego wypoczynku wszystkim miłośnikom Kretowin i Jeziora Narie.

Dodaj komentarz