Wakacje w Kretowinach powoli zbliżają się ku końcowi.

Samo ich zakończenie będzie niestety nagłe i nieodwołalne… taki „niespodziewany” koniec lata. Co roku wygląda to właściwie tak samo – lipiec – atak turystów, sporo imprez, długie dnie z pięknym słońcem. A następnie sierpień, a właściwie jego druga część – stopniowe, acz dobrze widoczne wyhamowanie. Mniej gości, właściwie brak wydarzeń rekreacyjnych, dzień kończący się już około 20-ej…

Szkoda, że nasze polskie lato jest takie krótkie i tym samym wakacje w Kretowinach nie trwają choćby do końca września.

Póki co  wakacje trwają i przynoszą wspaniałe przeżycia i doznania. Jeszcze przed gorącymi dniami wybrałem się do lasu i… udało się trafić na kilka ładnych okazów grzybów.

Wakacje w Kretowinach - a może na grzyby...Koźlarz czerwony z KretowinWakacje w Kretowinach - prawdziwek jak malowany

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Poza tym pogoda dopisała i przez długie chwile można było się cieszyć kąpielami. Temperatura wody w Jeziorze Narie osiągała nawet 25 stopni C. A po kilku wietrznych dniach pod koniec lipca, przyszły parne, gorące i prawie bezwietrzne dni. Brak wiatru dał się we znaki żeglarzom, którzy startowali w Regatach o Błękitną Wstęgę Jeziora Narie. Wyścigi odbywały się przy prawie bezwietrznej pogodzie, niestety. Trochę więcej szczęścia i wiatru mieli startujący w sierpniowych regatach organizowanych przez jeden z domów wczasowych w Kretowinach.

Wakacje w Kretowinach - regaty na Jeziorze Narie

 

 

 

 

 

 

 

Po upalnych dniach przeszedł czas na obowiązkowe burze, które bardzo lubią Jezioro Narie. Jedna z nich sypnęła gradem – szczęśliwie nie bardzo dużym, a w trakcie innej, tak walnęło, że ho ho – zatrzęsło chałupą:)

Burza w Kretowinach

 

 

 

 

 

 

 

Wakacje w Kretowinach toczą się swoim rytmem choć w tej chwili jest on inny niż kilkanaście czy dwadzieścia kilka lat temu.
Wówczas można było odmierzać czas „nie używając dat”, a ściślej – zegarka. Około 3-4 nad ranem najwytrwalsi kończyli śpiewy i dyskusje przy ognisku. Tak samo wytrwali – wyruszali na ryby. Później ciągniki, a właściwie pojazdy asenizacyjne, ruszały do pracy (w późniejszym czasie włączały się pompy lokalnej oczyszczalni), zaraz po nich można było spotkać amatorów świeżych bułek maszerujących do społemowskiego sklepu. Potem jechał autobus z Morąga, a w nim pracujący w Kretowinach a dojeżdżający z miasta. Dopiero około 9-10 pierwsi turyści wychodzili ze swoich domków, namiotów i przyczep kempingowych (dwóch ostatnich w Kretowinach prawie już nie ma). A główna plaża zapełniała się w słoneczny dzień już po 11-ej.

Wakacje w Kretowinach – warto.